1. drewniana podłoga
Tags: fragment książki
Książki TV
Teraz krótko i na temat - po szczegóły zapraszam na wyżej wymienioną stronę - bardzo ciekawa propozycja, dla tych wszystkich, którzy uwielbiają czytać książki (lub chociaż lubią) i którym czytanie o książkach już nie wystarcza. Strona książki tv to zbiór filmów o książkach, recenzje książek w wersji do obejrzenia i posłuchania, filmowe zwiastuny książek, zapowiedzi, wywiady, spotkania czytelnicze - po prostu internetowa książkowa telewizja.
Jak dla mnie to bardzo wartościowa część sieci.
Tags: książki, książki tv, książkowa telewizja, tv
Nic dwa razy się nie zdarza
Uwielbiam ten teledysk i uwielbiam Lindowską melodeklamację, bo kiedy po raz pierwszy się z nią zetknęłam, nie miałam pojęcia, że Bogusław Linda może takie rzeczy, że może tak pięknie działać głosem.
Wszystko to pewnie za sprawą modnych Świetlików i Marcina Świetlickiego, który zaproponował Lindzie muzyczną współpracę. Ta okazała się owocna i kreatywna.
Filandia - doskonałe słowa i chyba nimi się tak bardzo zachwyciłam - tak jakoś dotknęły mnie i przeniknęły dalej niż tylko do myśli i gdy tego słucham (mając przed oczami pastele kolorów z teledysku), to staje się nagle jedną wielką romantycznością, bo “nigdy nie będzie takiego lata. nigdy nie będzie tak ślicznych dziewcząt. nigdy organista tak pięknie nie zagra. nigdy papieros nie będzie tak smaczny, a wódka taka zimna i pożywna. nigdy Bóg nie będzie tak blisko. nigdy nie będzie takiego lata.”
Prostota słów, ale tak wymowna, że aż krzycząca o przemijalności, nieodwracalności świata - nie trzeba wielkich zdań, Mickiewiczów, Kochanowskich, Norwidów…
A i muzyka przecież taka piękna. Prawda?
Popatrzmy na nich, są starzy, piękni i bogaci. To dobrze, że młodo nie umarli. Jak to dobrze…popatrzmy
ps. Całe “Las putas melancólicas” jest takie - metaforycznie doskonałe.
Tags: Filandia, Linda, Świetliki
Kiedy tęsknię…
Nigdy nie podejrzewałam siebie o taką intensywność tęsknoty.
Wikipedia pisze, że:
“Tęsknota to uczucie braku czegoś lub kogoś istotnego dla danej osoby. Często pojawia się odczuwanie niepokoju, smutku, zamyślenia. Im bardziej odczuwany jest brak kogoś/czegoś, tym bardziej wzmaga się cierpienie psychiczne. Powodami uczucia tęsknoty mogą być: brak wszelkiego kontaktu z bliskimi lub ograniczenie kontaktu z nimi, spowodowane obiektywną sytuacją losową, subiektywnym stanem psychicznym. Tęsknota odczuwana jest także w związku z pragnieniem posiadania partnera, potrzebą akceptacji i zrozumienia przez niego. Stan tęsknoty możne być powodem popadnięcia w depresję, albo popełnienia samobójstwa.”
Zwykła regułka, bo żeby zrozumieć to uczucie, to trzeba po prostu trochę potęsknić. I ja np. teraz już wiem, że kiedy tęsknię to:
- jestem bezmyślna (albo raczej myślna tylko o jednym) - do tego stopnia, że piszę o tym właśnie dziś, kiedy wszystko już jest dobrze wtedy nie umiałabym z siebie wydusić ani jednej litery
- moje oczy są o kilka tonów smutniejsze/nieobecne (one też tęsknią)
- jestem nieczuła na wszystko, co zewnętrzne
- mam problemy z koncentracją
- dużą trudność sprawia mi rozsądne tłumaczenie sobie, że niedługo znów będziemy razem
- szukam winnego (choć go nie ma)
- nic nie jest w stanie wypełnić pustki
- bzduram sobie
- itp.
Ładnie zostało to przedstawione słowami Anity Lipnickiej w “A kiedy tęsknię” - można posłuchać.
To takie uniwersalne uczucie, bo tęsknić może każdy - dziecko, dorosły i starzec, kobieta i mężczyzna. Uczucie to bardzo męczy, ale i pokazuje nam samym siłę więzi między nami, a osobą, której w danej chwili nam brakuje i wiemy, że jest daleko i tylko świadomość, że niedługo się z nią spotkamy dodaje otuchy i pozwala rozsądnie trwać.
Teraz wiem, że tęsknota jest najdokładniejszym sposobem pomiaru siły miłości, to takie poczucie bliskości mimo oddalenia. Piękne i w swoim pięknie strasznie dokuczliwe. Ale dobrze, że jest.
Tags: emocje, miłosć, tęsknota, uczucia
ślub, o ślubie, ze ślubem
Zupełnie prywatnie napiszę, że wszyscy chyba powariowali, a jeśli nie wszyscy to spora większość, a owe wariactwo tyczy się ŚLUBU i jego organizacji.
Tags: formalności, ślub
Tags: kanony piękna, kobiety, piękno, uroda
libertango
Nie wiem czy zdarza Wam się, że chodzi Wam po głowie jakaś melodia, piosenka i w żaden sposób nie możecie przypomnieć sobie jej tytułu, ani wykonawcy - nie wiecie nawet gdzie ją słyszeliście. Jakiś czas temu ja miałam tak z libertangiem.
Przechadzając się Starym Miastem Warszawy usłyszałam magiczne i trochę smutne dźwięki akordeonu (to jeden z moich ulubionych instrumentów - tak świetnie potrafi oddać klimat i tak bardzo kojarzy mi się z Francją). Wiedziałam, że tę melodię już gdzieś słyszałam, że zawsze mi się podobała. Teraz jednak spodobała mi się do granic możliwości i zaczęłam szukać jej po całym internecie. Gdyby okazało się, że jej nigdzie nie ma pewnie pofatygowałabym się na Stare Miasto i odszukałabym człowieka, który tak pięknie wykonywał ten utwór. Udało się jednak. Libertango Astora Piazzolli. Wiele jest jego interpretacji i wykonań - warto posłuchać różnych (tych na flet, na całą orkiestrę, na akordeony i skrzypce), żeby wybrać wersję najbardziej nam odpowiadającą…
a oto jedna z nich (z wizją)
Tags: Astor Piazzolla, Libertango, muzyka, tango
panować nad emocjami

Sto we mnie żądz, sto uczuć, sto zwiędniętych liści - czasem to nawet milion - czy to kobiece, czy po prostu ludzkie? Huśtawka nastrojów, popadanie w skrajności. jeśli chodzi o mnie to najczęściej wiem skąd się to bierze i co na to wpływa - potrafię to nawet wykorzystać, bo gdy przychodzą takie smętne dni piszę wtedy, m.in. takie rzeczy:
Nie mam nic do powiedzenia
będzie to o kobiecie bo ostatnio tak bardzo czuję się długimi włosami
do pasa. rozpuszczonymi. spódnicą powyżej kolan i ronię. poraniam.
dookoła amerykańska noc jest czarnym niebem z samolotami. słupami wysokiego napięcia.
nie do poczucia gdy jesteś u siebie. moje okno jest samo jedno i nie ma tu innych
narkomanów. palaczy. zboczeńców. wszystko jest dziś eks. rozsypane sole.
miażdżone orzechy. marynaty z grzybami
możliwe że noszę w sobie matkę. depresyjną matkę. ojca z chorobą sierocą. ojcowską
niezauważoną i jeszcze poniekąd bardzo chciane dziecko którego twarz to jedno wielkie oko.
może dwa zielone jak smutek w stadzie dzikich gęsi albo brak odcieni
nad tłocznym manhattanem.
przelewają się zsiadłe mleka. whisky i woski zastygłe w dywanach. marazmatycznie
zbiera mnie fotel. teraz widzę jak bardzo przeszkadza mi cała ta szarość która się pisze
która musi się pisać. tak. zmieniłam się z przedostatnich zdjęć na te ostatnie.
tak mówisz a włosy rosną. przerastają mnie całą i teraz wiem że czekać to za długo
Ktoś, kto miał okazję to przeczytać napisał:
Tags: emocje, Magda Buraczewska, Nie mam nic do powiedzenia, wiersz
kobieta pogrążona
Jeśli w Lejdis jest pokazana choć część kobiecej natury, to ja dziękuję i się do niej nie przyznaję. Albo nie za dobrze znam realia, co jest całkiem możliwe (choć uznaję się za świetną obserwatorkę), albo po prostu nie chcę dostrzec, że sporo osób płci żeńskiej to zwyczajna “pustota”.
Tags: kobiety, Lejdis, stereotypy
zapach zamknięty w książce
Gringo wśród dzikich plemion podobno pachnie dżunglą, a zapach ten został skomponowany w Instytucie Chemii pod okiem autora. Chwyt marketingowy czy chęć przybliżenia czytelnikowi zapachu meksykańskiej, amazońskiej puszczy?
Tyle sposobów zachęcenia do kupna książki już wypróbowano - książki z płytami CD (a na nich wersja audio), książki z pięknymi, błyszczącymi kartkami, książki z różnego rodzaju dodatkami (mapy, zdjęcia, zagadki, muzyka), książki interaktywne, itp.
Dla mnie osobiście pachnąca książka to bardzo ciekawy/atrakcyjny pomysł, bez względu na to, do czego miał służyć. Poza tym niezwykle dobrze kojarzy mi się osoba autora - Wojciecha Cejrowskiego, który ma wiele do powiedzenia i słucha się go z wielkim zaciekawieniem, niczym dzieci najlepszej “opowiadaczki”. Błyskotliwość, inteligentny dowcip, doświadczenie podróżnika, ciekawość świata, mądre pointy.
Lektura, nawet pozbawionej zapachu, książki Cejrowskiego (bo ta z zapachem jest egzemplarzem limitowanym) musi być przyjemnością - poznaniem tego, co dalekie i przez to tak bardzo wciągające.
Tags: Cejrowski, Gringo, książka, Wojciech Cejrowski, zapach
