Gringo wśród dzikich plemion podobno pachnie dżunglą, a zapach ten został skomponowany w Instytucie Chemii pod okiem autora. Chwyt marketingowy czy chęć przybliżenia czytelnikowi zapachu meksykańskiej, amazońskiej puszczy?

Tyle sposobów zachęcenia do kupna książki już wypróbowano – książki z płytami CD (a na nich wersja audio), książki z pięknymi, błyszczącymi kartkami, książki z różnego rodzaju dodatkami (mapy, zdjęcia, zagadki, muzyka), książki interaktywne, itp.

Dla mnie osobiście pachnąca książka to bardzo ciekawy/atrakcyjny pomysł, bez względu na to, do czego miał służyć. Poza tym niezwykle dobrze kojarzy mi się osoba autora – Wojciecha Cejrowskiego, który ma wiele do powiedzenia i słucha się go z wielkim zaciekawieniem, niczym dzieci najlepszej “opowiadaczki”. Błyskotliwość, inteligentny dowcip, doświadczenie podróżnika, ciekawość świata, mądre pointy.

Lektura, nawet pozbawionej zapachu, książki Cejrowskiego (bo ta z zapachem jest egzemplarzem limitowanym) musi być przyjemnością – poznaniem tego, co dalekie i przez to tak bardzo wciągające.



2 Responses to “zapach zamknięty w książce”  

  1. Pomysł niezwykle interesujący i myślę, ze odwołujący się do tego, co w człowieku atawistyczne… rozpoznawanie otoczenia poprzez zmysł zapchu :-) . Ale książka, jak aby on anie była, wywołuje we mnei zawsze więcej wzruszeń i doznań niż jakiekolwiek inne nośniki. Lubie wziąć ją w dłonie i wąchać… czuć jej ciężar.
    Dziękuję za miłe odwiedziny i pozostawiony ślad. Z przyjemnością będę zachodził do Ciebie. Podoba mi się to, w jaki sposób wyrażasz swój ogląd rzeczywistości. W wierszach w spośob szczególny.

  2. Pana Wojtka bardzo lubię o czym pisałem, i szczerze podziwiam za ten pomysł… na polskim rynku księgarskim to nie lada wyczyn przepchnąć taki pomysł u wydawcy. Chętnie bym powąchał jak pachnie dżungla. Chyba skusze sie na tą książkę… choć pachnącej już pewnie nie zdobędę. pozdrawiam


Leave a Reply