kobieta pogrążona
15lut08
Jeśli w Lejdis jest pokazana choć część kobiecej natury, to ja dziękuję i się do niej nie przyznaję. Albo nie za dobrze znam realia, co jest całkiem możliwe (choć uznaję się za świetną obserwatorkę), albo po prostu nie chcę dostrzec, że sporo osób płci żeńskiej to zwyczajna “pustota”.
Obejrzałam wczoraj Lejdis i chyba zaszkodził temu seansowi kinowemu mój walentynkowy nastrój, któremu towarzyszyły romantyczne myśli i w ogóle “och, ach”. Po haśle reklamowym - “damska odpowiedź na Testosteron” spodziewałam się wzięcia w obronę kobiet, które po poprzedniej części zaczęły się jawić nadzwyczaj źle. No ale jak to często bywa (kiedy człowiek za dużo oczekuje) rozczarowałam się, bo nie dość, że Lejdis nie obroniły kobiet, to jeszcze bardziej je pogrążyły i pokazały w bardzo złym świetle, dodając do natury kobiecej cechy typu: zawiść, chęć zemsty, “łatwość”, wyrachowanie, jałowość, głupota, wulgarność, interesowność, egoizm, naiwność. Potem będziemy się dziwić, że mężczyźni nie widzą w nas niczego innego, jak tylko “duuuże oczy”.
Ja doskonale rozumiem, że to tylko film, że komedia w dodatku, że to taka polska konwencja, która postawiła sobie za cel zszokować i przejaskrawić, ale kiedy oglądałam wczoraj Lejdis momentami przychodziła mi myśl - “co za głupota. przecież wcale takie nie jesteśmy” i czułam się zażenowana - głównie połączeniem żartu i tragedii.
Owszem różni są ludzie, różne są w związku z tym i kobiety, ale współczesny świat ma już chyba za dużo takich pustych, bezmyślnych wzorców, dlatego jeśli Lejdis to tylko i wyłącznie jako kolorowy/przejaskrawiony obrazek z nie-życia.
A jakie są kobiety? (z mojego kobiecego punktu widzenia) Jeśli dobrze pójdzie napiszę o tym następnym razem.
Filed under: na marginesie |
Tags: kobiety, Lejdis, stereotypy


Nie oglądałem Lejdis i chyba nie zamierzam. Nawet gdybym widział to, co Ty, to i tak mam swój obraz kobiety, którego żaden film nie zmieni. nawet jeśli jedną z aktorek jest moja uczennica z czasów, gdy byłem jeszcze belfrem w liceum.
Mój obraz kobiety to ukochana babcia Stefania, mama Scholastyka, siostra Urszula i bliskie memu sercu kobiety, które miałem szczęście spotkać na swojej drodze.
Właśnie o takie wzorce postrzegam kobiecość i tak staram się kształtować swoją ukochaną pierworodną, choć coraz bardziej staje się samodzielna… Prezentuje jednak formę kobiecości, którą akceptuję i popieram.(http://lunetarius.wordpress.com/2008/02/04/pierworodna)
Nie widziałam jeszcze tego filmu więc nie mogę się wypowiedzieć.
Mogę tylko powiedzieć,że słyszałam od wielu kobiet podobne opinie jak Twoje… nie jesteś więc w swoich odczuciach odosobniona,że ten film pozostawia jakiś niesmak…
Pozdrawiam słonecznie
Moim zdaniem, nie rzecz w tym, czy rzeczywisty obraz kobiety jest inny niż ten pokazany w filmie. To kino rozrywkowe. Pytanie zatem, czy film się podobał, czy rozbawił etc.
Co do zachwianej charakterystyki postaci płci żeńskiej - zaraz znowu będziemy o krok od pisania o dyskryminacji.
Lejdis zawiodły Twoje oczekiwania, bo niepotrzebnie uwierzyłaś temu, co wymyślili już nie twórcy filmu, lecz marketerzy.
no musze powiedziec ze wyzej wymienione przez Ciebie “zawiść, chęć zemsty, “łatwość”, wyrachowanie, jałowość, głupota, wulgarność, interesowność, egoizm, naiwność” fantastycznie wrecz opisuja czesc moich kolezanek z pracy, szczegolnie tych w wieku 20-25 lat. podkreslam CZESC. Lejdis nie ogladalam ale jesli faktycznie tak przedstawia sie w nim kobiety, uwazam ze film moze byc nawet calkiem prawdziwy w swoim opisie rzeczywistosci, przy czym (naturalnie) jest to opis wybiorczy, koncentrujacy sie na tych zinfantylizowanych wyjatkach damskiej populacji.
Wczoraj właśnie , przeczytałam artukuł na temat “lejdis” (w poczekalni dentystycznej lol) .Zaciekawiło mnie , co to może za film być . Teraz już wiem , dziękuję