Zawsze zastanawiało mnie i ciekawiło to jak różnie patrzymy na świat, jak różnie postrzegamy piękno i jak bardzo prawdziwe jest to, że piękno istnieje w oczach patrzącego. Ale czy nie istnieją kanony piękna? Czy nie istnieją cechy, które uznajemy ogólnie za piękne?
I tak np. doszukujemy się w twarzy regularnych rysów, proporcji (podobno podświadomie zwracamy na nie uwagę i to one decydują czy uznamy czyjeś oblicze za ładne/piękne czy raczej za nieatrakcyjne), oczu z wyrazem, głębią itp. Te cechy uznać możemy za powszechnie/obiektywnie cenione, bo jak wykazały badania spośród wielu zdjęć twarzy najczęstszym wyborem cieszy się jedno, co świadczy o tym, że piękno nie do końca jest pojęciem względnym.
Są też jednak elementy, które zależą od naszych indywidualnych upodobań - np. kolor/długość włosów, kolor oczu, rysy - ostre, delikatne. Jednym o wiele bardziej podobają się klasyczne twarze, innym oryginalne i niepowtarzalne.
i podejrzewam, że mój gust kieruje się w ich wypadku naturalnością, elegancją, kobiecością i dziewczęcym powabem/urokiem i upraszczając - to jest głównym kryterium piękna.
Pewne jest to, że pojęcie piękna zależne jest od czasów, tak samo jak zmienne są kanony piękna. Wystarczy prześledzić wybory miss. Filmik, który umieściłam poniżej przedstawia właśnie kanony kobiecego piękna i ich rozwój na przestrzeni lat.


6 Responses to “w poszukiwaniu istniejącego piękna”  

  1. 1 lunetarius

    Zgadzam się z Tobą, że są pewne wspólne punkty odniesienia, które powodują, że coś jest postrzegane jako piękne lub nie. Gdy czytałem twój wpis przypomniałem sobie moje dwa doświadczenia piękna sprzed wielu wielu lat… Michele Mercier (http://www.filmweb.pl/Mich%C3%A8le+Mercier,filmografia,Person,id=57361) - odtwórczyni tytułowej rolii w filmie “Angelika wśród piratów” i Monica Rosca (http://www.filmpolski.pl/fp/index.php/16138_7) odtwórczyni roli Nell Rawlson w filmie w “Pustyni i w puszczy” (1973).
    Później juz nigdy nie doznałem i nie przeżywałem kobiecego uroku tak intensywnie, jak wówczas mając naście lat.

  2. 2 Jarosław Hebel

    Widzisz… dzięki różnorodności ten świat jest naprawdę piękny i interesujący, tak myślę… :-) A mi podoba się typ urody Edyty Olszówki, choć również Anny Dereszowskiej, na pewno… i powiem Ci, że nie zstanawiam się specjalnie, z czego to wynika, po prostu…:-))

    Pozdrawiam Cię ciepło!

  3. 3 Maciek Rynarzewski

    Ja swoje idealne i najbardziej mi odpowiadające piękno (nie tylko fizyczne) mam już przy sobie od pięciu lat :) ale jeśli miałbym wskazywać na bezwzględnie uniwersalną urodę to musiałbym wskazać Monice Bellucci. Mam wrażenie że to dość uniwersalny kanon piękna pomimo 40tki na karku.

  4. 4 Magda Buraczewska

    * Jarku - czyżby te typy to tak przy okazji Lejdis? (obie panie tam występowały) :)

    * Maćku - miło czytać, że masz piękno przy sobie - ja też mam - z tym że męskie (o czekoladowych oczach) :)

    * lunetarius - mi osobiście ta dziewczynka bardzo pasowała na odtwórczynię Nel (i ten jej cieniutki głosik), ale nie podobają mi się (zazwyczaj) blondynki - nie wiem skąd to się bierze :)

  5. 5 Jarosław Hebel

    Magdo - wyjaśniam… :) “Lejdis” jeszcze nie widziałem, dopiero wszystko przede mną… :) Edytę Olszówkę zapamiętałem ze znakomitego, choć może trochę mrocznego filmu “Strefa ciszy” i wielu spektakli teatralnych z warszawskiego Teatru Powszechnego. Dodam, że w “Dotyku” była znakomita :) Annę Dereszowską pamiętam z “Odwróconych”, jako Laurę, żonę “Skalpela”. O “Lejdis” będę mógł rozmawiać dopiero wtedy, jak obejrzę… :P

    Pozdrawiam wieczornie :)

  6. 6 Magda Buraczewska

    Jarku, jeśli masz ochotę obejrzeć tyłek Edyty Olszówki, to Lejdis da Ci tę możliwość

    ps. ja sama nie przepadam za tą aktorką (a może inaczej, bo jej aktorstwa za specjalnie nie znam, nie przepadam za nią jako człowiekiem z moich skojarzeń - skojarzeń, bo jako człowieka to już w ogóle Jej nie znam)

Leave a Reply