ślub, o ślubie, ze ślubem
27lut08
Zupełnie prywatnie napiszę, że wszyscy chyba powariowali, a jeśli nie wszyscy to spora większość, a owe wariactwo tyczy się ŚLUBU i jego organizacji.
Z czym powinien się kojarzyć ten niepowtarzalny dzień? Z ukochanym/ukochaną, który/która wkrótce stanie się naszym/naszą mężem/żoną, z najbardziej pamiętnym w życiu “TAK”, może z suknią ślubną i kwiatami - wszystko to przecież przyjemność.
Otóż nie. Od jakiegoś czasu ślub zaczyna być rozpatrywany od strony “czy zdążymy?”. Czy uda nam się na rok wcześniej zarezerwować lokal, w którym odbędzie się wesele, a jeśli już się uda, to czy da się to zgrać z terminem ślubu w kościele, czy zdążymy odbyć kurs przedmałżeński, czy zdążymy kupić/uszyć suknię ślubną, czy zdobędziemy na czas wszystkie wymagane zaświadczenia i pisma, czy…
Wszystko to przez ludzi, którzy zapoczątkowali tą całą nerwówkę - przecież musiał ktoś kiedyś zamówić ślub o wiele wcześniej niż by normalnie to zrobił, myśląc przebiegle o tym, że być może ktoś inny go ubiegnie. Efektem tego jest konieczność planowania ślubu na min. rok wstecz. Jeśli akurat komuś uda się dokonać takiego wyczynu na 6 miesięcy wcześniej, to można powiedzieć o nim szczęściarz, a więc jestem szczęściarą. : )
Kolejna sprawa - suknia. Jeśli pani w salonie sukien ślubnych mówi Ci, że 6 miesięcy to bardzo krótki czas, aby wybrać coś dla siebie, że wiele dziewczyn zaczyna interesować się strojem na ślub już na rok przed planowanym ślubem, to po prostu podziękuj grzecznie pani, powiedz jej, że czasem wystarczy spojrzeć na suknię i wiedzieć czy się podoba czy nie, że nie trzeba mierzyć każdej i wyjdź - tak też zrobiłam, bo nerwowość tej pani źle wpływała na mój stan psychiczny.
Pominę tu sprawę tego, jak drogie są suknie i jak wiele osób tłumaczy sobie ich ceny faktem, że tylko raz w życiu zdarza się taki dzień, więc można wydać 6.000 zł. Jeśli są takie osoby, którym bardziej zależy na tym, żeby było drogo, niż na tym, żeby było ładnie, to proszę bardzo.
Trzeba pomyśleć jeszcze o liście gości (o tym kogo zaprosić, a kogo nie, bo ma być małe przyjęcie i żeby przypadkiem nikt się nie obraził, co dla mnie też jest dziwne - taka mentalność ludzka itp,), o wynajęciu samochodu, który zawiezie do ślubu, o fotografie, o bukietach kwiatów, o zaproszeniach…
Albo mi się wydaje, albo kiedyś było łatwiej i spokojniej.
Mimo tego życzę sobie i innym, którzy już wkrótce powiedzą swoje najważniejsze TAK w życiu, spokoju i nieustannej świadomości o co w tym wszystkim naprawdę chodzi. Nie dajmy się zwariować.
Filed under: na moim czasie |
Tags: formalności, ślub



mam koleżankę, która ma niedługo ślub i o niczym innym nie myśli a to zespół, a to sala, a to obrączki i tak w kółko
ja to chyba kameralny wezmę jak znajdę partnerkę
–
http://ktowchodzina.gazeta.pl/
kameralny hmm…wiesz z kameralnym dzieje się podobnie
Ja potrzebowałam tylko 3 miesiące. To był błyskawiczny ślub,bez stresu i wielkich przygotowań…i było bardzo fajnie.
Jak słyszę co teraz ludzie wymyślają to myślę,że to nie moje nerwy i jestem szczęśliwa,że mam to już dawno za sobą.
Wiesz co jest dla mnie najgorsze,kiedy młoda para włoży tyle pieniędzy by było pięknie i wystawnie i wszystko na cacy a i tak ludzie za plecami będą gadać,że to czy tamno było nie tak. A to orkiestra za głośna, a to bukiet panny młodej ,a to jedzenie itp…więc po co to wszytko i dla kogo?
Miłego wieczoru!
Niestety, a całą tą plątaninę przygotowań, cały wysiłek, czas, to wszystko przy ślubie “na pokaz” tylko dla gości się robi, a ile w tym jest tej magii tylko dla tych co mówią sobie “tak” - tyle co nic? pozdrawiam serdecznie i życzę miłego weekendu
czyli nie tylko ja to zauważam - uffff
Ślub i wesele trzeba rozdzielić. Ślub to ślub a wesele to impreza. Śluby są fajne (jako facet nie znam problemów z sukniami, kupienie garnituru zajęło mi ostatnio 2 godziny), wesela to straszne szopki, a te “zabawy weselne” to jak dla mnie coś okropnego.
Miałem czas że nie chciałem wcale ślubu ani wesela. Teraz mi się odmienia… Ślub tak, kościelny choć bo to dla mnie bardziej tradycja kulturowa niż kwestia jakiegoś wymyślonego sakramentu kościelnego. Wesele nie, bo problemy jakie przy tym są potrafią zniszczyć całe piękno chwili, jak to już wszyscy powyżej zauważyli.
Zostaje jeszcze tylko wyperswadować wesele rodzinie i będzie fajnie. Bo często jest to w dużej mierze decyzja rodziny państwa młodych z argumentem, że przecież ciocie i wujki muszą się napić wódki…
Ciężko przeciwstawiać się tradycji wesela. W Polsce coś takiego to prawie jak morderstwo, dalsza rodzina potrafi się obrazić na całe życie…
o właśnie, pozwolę sobie skrytykować postawę “kościelny - tradycja kulturowa”, naprawdę dziwi mnie, że osoby, które nie widzą w małżeństwie sakramentu, decydują się na ślub kościelny - po co? czy to nie nazywa się przypadkiem “obłudą”?
a potem rozwody w totalnym luzie…ech
Może inaczej powinienem sformułować wyrażenie… nie ślub kościelny, a ślub w kościele. Może to jakoś zarysuje bardziej różnicę w moim podejściu do sprawy ;]
Polska jest krajem gdzie religia tak mocno wgryzła się w tradycje narodowo-kulturalne-historyczne, że niewiele jest tradycji przez duże T, które nie wiążą się z jakimiś czynnościami religijnymi. Dlatego nawet będąc niepraktykującym lub niewierzącym kultywuje się takie tradycje. Inaczej jest w innych krajach, które nie były przedmurzem chrześcijaństwa, nie miały cudu nad wisłą, ksiądz nie był symbolem walki narodowowyzwoleńczej itp. Mam nadzieję że rozumiesz o co mi chodzi…
Taki nasz spadek po pokoleniach.
W takim razie obłudą byłoby siadanie do stołu wigilijnego jeśli się nie idzie na pasterkę. Nie lubię słowa obłuda. Straaaaasznie pejoratywne
PS
skąd masz taki plejer muzyki na stronę…?
nie, nie pójście na pasterkę nie jest obłudne - nawet jeśli się wierzy i obchodzi się Święta Bożego Narodzenia. to nie obłuda. obłudą jest, że ktoś idzie na pasterkę, bo taki zwyczaj, bo idą inni, bo tradycja, ale tak naprawdę ten dzień nic dla niego nie znaczy. to myśleć jedno, a robić drugie. więc nie boję się użyć słowa OBŁUDA
a o plajerze na wordpressie można przeczytać TU http://wordpress.com/blog/2007/01/19/songs-and-movies-on-wordpresscom/
W takim razie większość Polaków żyje w obłudzie? Nie czuje się więc samotny… ;]
Relatywizm moralny. Co dla Ciebie jest obłudą, dla mnie nie jest.
dzięki za info o plejerze
to się nazywa konformizm
nie ma za co