Nic dwa razy się nie zdarza
Uwielbiam ten teledysk i uwielbiam Lindowską melodeklamację, bo kiedy po raz pierwszy się z nią zetknęłam, nie miałam pojęcia, że Bogusław Linda może takie rzeczy, że może tak pięknie działać głosem.
Wszystko to pewnie za sprawą modnych Świetlików i Marcina Świetlickiego, który zaproponował Lindzie muzyczną współpracę. Ta okazała się owocna i kreatywna.
Filandia - doskonałe słowa i chyba nimi się tak bardzo zachwyciłam - tak jakoś dotknęły mnie i przeniknęły dalej niż tylko do myśli i gdy tego słucham (mając przed oczami pastele kolorów z teledysku), to staje się nagle jedną wielką romantycznością, bo “nigdy nie będzie takiego lata. nigdy nie będzie tak ślicznych dziewcząt. nigdy organista tak pięknie nie zagra. nigdy papieros nie będzie tak smaczny, a wódka taka zimna i pożywna. nigdy Bóg nie będzie tak blisko. nigdy nie będzie takiego lata.”
Prostota słów, ale tak wymowna, że aż krzycząca o przemijalności, nieodwracalności świata - nie trzeba wielkich zdań, Mickiewiczów, Kochanowskich, Norwidów…
A i muzyka przecież taka piękna. Prawda?
Popatrzmy na nich, są starzy, piękni i bogaci. To dobrze, że młodo nie umarli. Jak to dobrze…popatrzmy
ps. Całe “Las putas melancólicas” jest takie - metaforycznie doskonałe.
Filed under: słyszałam |
Tags: Filandia, Linda, Świetliki


Linda fajnie opowiada, ale muzykę porównaj to z muzyką ze Straight Story [Lauren's walking], którą wrzucałem pod któryś z twoich poprzednich postów… dziwnie momentami bardzo podobne, słowo na P lub blisko tego, ale jak zapożyczać to od najlepszych ;] Choć jak to mawiają ludziom najbardziej podobają sie melodie które już gdzieś słyszeli… A może tylko mi się tak wydaje…?
Ludzie gonią za szczęściem rozumianym jako chęć posiadania rzeczy, władzy, wpływów… Inni panicznie walczą z wszelkiego rodzaju objawami starzenia się. Zapominają, że nie powstrzyma się nieuniknionego… Życie jest piękne pod warunkiem brania go pełnymi garściami z wszelkiego rodzaju jego uwarunkowaniami w tym także z jego PRZEMIJANIEM.
Marzę o pięknej i pogodnej starości, bo wtedy będę JUŻ WIEDZIAŁ zgodnie z tym, co mówił w jednym z wywiadów wiekowy już Edward Dziewoński. Zapytany przez młodą dziennikarkę o swoje relacje z kobietami odpowiedział: Droga Pani! Gdyby młodość wiedziała, a starość mogła”
Piszesz, ze nie trzeba Mickiewiczow ani Norwidow. I ja sie z tym w pelni zgadzam.
Wspolczesni artysci (podkreslam: ARTYŚCI, nie klezmerzy pokroju Mandaryn, Urszul i innych Kaś Kowalskich) poprzez umiejętne łączenie interesujacych i poruszajacych tekstow z odpowiednio dopasowana do nich muzyka w stosownej aranzacji umieja ostro ruszyc za serce, sklonic do refleksij i wspoldzielic uczucia, ktore artysta chcial przekazac.
Wydaje sie nawet, ze lepiej trafiaja do wspolczesnego spoleczentwa anizeli Morsztyn czy Kraszewski, bo tych to trzeba młodzieży tłumaczyć i wbijać do głowy, że ten czy tamten wielkim poetą był, a i tak z powodu ogromu różnic kulturowych jakie stworzyły się przez stulecia, wciąż stoi wielka przepaść między tym ich twórczością, a możliwościami jej pełnego odbioru przez współczesnego czytelnika. Sama poezja nic z siebie nie straciła - ale nie wchodzi sie dwa razy do tej samej rzeki i ta sama poezja, ktora ruszala ludzi z wyzszych sfer (bo tylko tacy to czytywali; plebs w tym czasie karmił świnie i patrzył czy żyto rośnie) 300 czy 500 lat temu, teraz po prostu nudzi i interesuje jedynie garstke polonistów i co ambitniejszych uczniow.
Co innego wlasnie współczesna piosenka czy poezja śpiewana - wzrusza, rusza i wyzwala z człowieka prawdziwe emocje.
Gdyby nie ci Mickiewicze, Krasińscy, Kochanowscy pan Świetlicki nie wiedziałby, że wiersz wolny jest doprawdy swawolny i że na wiele w poezji można sobie pozwolić. Na wszystko jest czas i miejsce, na każdy rodzaj poezji także. Jedna z drugiej wyrasta, jedna na drugiej się opiera, taka kolej rzeczy, taka - ot historia literatury.
Filandia to majstersztyk. Początkowo miała nosić tytuł “Sierpień 39″, ale ze względu na uniwersalizm, ponadczasowość przesłania i elementy typu coca-cola, telewizja - zrezygnowano z tej jawnej martyrologii.
Polecam wsłuchać się także w muzykę po słowach “nad horyzontem…”. Ścieżka dźwiękowa naśladuje syrenę alarmową.
Pozdrawiam.