Paryski sen o poranku
Czasem w chwilach wzmożonego sentymentalizmu przeżywam “dramat” istnienia w świecie jako Polka. Jakkolwiek to brzmi, zjawisko jest bardzo proste i nie do końca przeze mnie (jeszcze) zbadane. Zastanawiam się jak to się stało, że mieszkam tu, gdzie mieszkam, a może lepiej – że przyszłam na świat tu, gdzie przyszłam, a nie np. w Japonii, Peru czy Zimbabwe. Jestem pewna, że wtedy wszystko wyglądałoby inaczej.
Czasem mam wielką ochotę być Francuzką, albo przynajmniej paryską Polką, albo Polką w Paryżu, a dzieje się to zawsze wtedy, kiedy uświadamiam sobie jak uwielbiam francuską kulturę i Francję. Paradoksem w tym wszystkim jest to, że nie za dobrze je znam (i Francję i kulturę), byłam tam tylko raz przez 7 dni, więc śmiem twierdzić, że uwielbiam swoje wyobrażenia i skojarzenia z tym, co francuskie. A są naprawdę piękne.
Jest paryski dzień, budzę się w paryskim łóżku i wita mnie paryskie słońce. Wiem, że w tej paryskiej kamienicy na parterze mieści się mała kawiarenka “A la lumiere”. Właściciel rozłożył już stoliki i wypolerował okienne szyby, żeby klienci mogli popodziwiać paryską modę i popatrzeć na zaspanych porannych ludzi, biorąc łyki gorzkiej kawy i zajadając się paryskim croissantem. W tle słychać delikatne brzmienie akordeonu. Paryż budzi się do życia.
Ilekroć o tym myślę, staje mi przed oczami obraz prawdziwej sielanki w czarno białych kolorach pełnych artyzmu (czarno białych, ale nie dlatego, że smutnych – raczej dlatego, że to dodaje klimatu). Obraz mało współczesny – wiem. Najlepiej obraz/fotografia Cartier Bressona.


Od zawsze francuskie miasta wydawały mi się takie natchnione, przesiąknięte sztuką, lekkością i melancholijnym spokojem. Nie wiem skąd to się wzięło. Po prostu nie wiem, ale paryski sen o poranku musi być piękny nawet dla Dody
ps. ku mojemu zaskoczeniu – wpisując w graficzną wyszukiwarkę google słowo “Paris” pojawia się mnóstwo zdjęć Paris Hilton hmm…
Filed under: pragnienia, wizje | 2 Comments
Tags: Francja, kultura, marzenia, Paryż


Naukowcy udowadniają, że dzikie zwierzęta żyjące np. w jakieś amazońskiej puszczy potrafią naglę odkryć dziwna drogę do wodopoju, niby nową, nieporęczną, bo muszą przedzierać się przez jakieś budowle, ludzkie “architektoniczne’ twory; okazuje się, że robią to dlatego, że kiedyś wiódł tędy pradawny szlak ich przodków. Może i z nami jest podobnie: dziedziczymy coś więcej – wiedzę, nadzieje i marzenia? Może sentyment do Francji ma jakieś głębsze uzasadnienie:)
Zgadzam się z tym, co napisała Marya. Jest w nas coś, co dziedziczymy w genach… to często tęsknota za miejscami, w których nigdy nie byliśmy. Może z tą Francją jest podobnie wszak Francuzi przechodzili przez Polskę powielokroć, a wielu z nich zostało na stałe. Może warto dokładniej poszperać w genealogii?